środa, 21 maja 2014

HEJTING JAKO PRZEDŁUŻENIE CZŁONKA

                Ludzie nie lubią ludzi z dwóch tendencyjnych powodów, zazdrości lub nieumiejętności korzystania z własnej satysfakcji. Czerpanie tej znaczącej idei może się wiązać z konsekwencją idealistycznych pobudek, a co najważniejsze może prowadzić do spójnego i szczęśliwego życia. Tak się jednak nie dzieje.
                Byłam ostatnio na wieczorku autorskim grupy poetów, którzy postanowili, że zaczną pisać, bo skoro ktoś taki jak ja (O Syzyfie Życia!) może, to już chyba każdy zrobi to lepiej. Zaskoczył mnie ten wieczór do tego stopnia, że postanowiłam zanalizować kateksję zazdrości w sposób najlepiej mi znany – - psychoanalityczny.
                A więc, skoro wszystko jest znaczące, zakładamy, że popęd pierwotny jest tym właściwym.  Ego wiążę się z libido, gdy libido spada należy podnieść ego, gdy ego jest zaspokojone można pokusić się na zaprzestanie łechtania libido. Różne są formy nagradzania swojego ja, do najpopularniejszych należy hejting. To regularne sprzeciwianie się zjawiskom, o których nie ma się zielonego pojęcia. Mało tego, hejting odróżnia od dyskusji fakt, iż strona hejtowana nie jest brana pod uwagę w dyskursie tej pierwszej. Jest nieobecnym, transcendentnym niebytem, jaki należy wykreować na podstawie jedynie domysłów. Konsekwencją hejtowania jest stworzenie zagadnienia z punktu jednej osoby, a założeniem hejtowania jest rozdzielenie prawdziwego ja (s1) z wyobrażeniem (s2).
                Co do samego spotkania wokół twórczości młodych poetów, był tak emocjonujący jak kasowanie biletu w metrze, dodając fakt przepychania się w drzwiach tych, którzy licznie zrezygnowali z oglądania widowiska. Było tam trochę satyrycznego zamieszania, odrobina zabawy i wielka nonszalancja. W zamyśle miała być impreza na plaży w Acapulco, a wyszedł spływ kajakowy miłośników nordic walking. Czyli wszystko w normie. 

2 komentarze:

  1. Znając autorów... nie dziwię, że taka była reakcja. To grupa zakompleksionych chłopaczków, którzy bodaj od czasów gimnazjalnych udają kogoś, kim nie są... I myślą, że wszyscy ich polubią kiedy będą używać mądrych słów, obrażać (mówiąc, że to ironia) i robić z siebie bogów... Owszem, bogami są, ale durnoty ludzkiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko się zgadza, poza tym że nie zależy nam na byciu lubianymi : )

    OdpowiedzUsuń